Niedzielna gadanina.

Niedziela, 9 rano czyli optymalnie.Popijam kawę z mlekiem ( tak, powinno być bez ). Zawsze gdy budzę się rano albo zasypiam wieczorem to przychodzą mi do głowy tak zwane " mądrości". Zazwyczaj dochodzę  na prawdę do pożytecznych wniosków ale jeśli tego nie zapisuję to większość rzeczy mi umyka.
Dziś poranek miałam bardzo przyjemny, budzik zadzwonił dopiero o godzinie 8 a ja ze spokojem mogłam go wyłączyć i pospać dalej. Cudownie prawda?? Chwilę potem na łózko wdrapał się Barry i wpatrywał się w nas tymi magicznymi oczętami co oczywiście miało na celu przypomnienie nam że "zaraz siku".

Zaczęłam się zastanawiać nad definicją szczęścia. Taką moją własną bo stworzenie uniwersalnej byłoby chyba niemożliwe. Są ludzie którzy cieszą się z małych rzeczy a są i tacy którym nigdy nie dogodzisz. Wydaje mi się jednak że szczęście w "biedzie" jest tym prawdziwym i tym które nigdy potem na zawita do bram twojego serca gdy wreszcie dojdziesz do władzy. Jaka ty jesteś poetycka Justyna z rana. Pieniądz psujący w głowie to przecież nic nowego -_-

Ale czy nie jest też tak że ludzie żyjący w zgodzie ze społecznymi normami, ceniący wartości moralne mają gorzej? Przecież jesteśmy tylko ludźmi. Bezwzględność nigdy nie szła w parze z przyjaźnią ale tacy ludzie też są szczęśliwi, na swój sposób. Po prostu nie potrzebują przy tym podziwu innych, żyją sami dla siebie.

Kończąc dziwne niedzielne wywody, pozdrawiam was w tak piękna niedzielę
Justyna doKawy
Buziaki

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Ostatni Post

MakeUp Revolution - paletka Girl Panic

Kamuflaże z Catrice warte swojej ceny