Bezmyślny kierowco!

         Wciąż tu wracam. Czasem z większą motywacją czasem z mniejszą. Chociaż spoglądając na archiwum rok 2015 na pewno nie jest w moim przypadku rokiem blogowym.Wręcz zaczęłam być nastawiona anty do całej blogowej sfery czyhającej na to jak zbić forsę nie wychodząc z domu. Ten temat może poruszę innym razem.
           Kiedyś ktoś mi powiedział, że "jeśli nikt nie chce Cię wysłuchać, załóż bloga". Wtedy bodajże się oburzyłam. Jednak chyba jest w tym coś głębszego,  na 1000 ludzi którzy przeczytają Twojego posta może 20 zrozumie jego sens i nie chodzi mi tu o posty typu " podkład o odcieniu X za cenę XX" 
           To co chciałam dziś opisać wydarzyło się parę dni temu jednak chcąc zachować wstrzemięźliwość słowną nie napisałam go od razu po powrocie do domu -_-  Ile razy widzieliście sytuację potrącenia psa na drodze? a ile razy samemu wjechaliście w zwierze? Ja co jakiś czas widzę bezmyślnego kierowcę który widząc psa/psy na drodze nawet nie zwalnia. I nie mówię tu o nagłym wybiegnięciu psa zza rogu. Mówię o sytuacji gdy jedziesz prostym odcinkiem drogi, widzisz gromadę psów biegających po jezdni w odległości 100-150 metrów i jedyne co robisz to jedziesz dalej. I tu możemy podzielić kierowców na tych którzy po prostu nie przyspieszają albo na tych którzy zwalniają ale i tak nie wystarczająco. Na moje nieszczęście bardzo często widzę takie sytuację. Szlag mnie trafia ale jedyne co mogę zrobić to zwyzywać w myślach kierowcę i upewnić się czy pies nie żyje żeby nie męczył się na poboczu.
            Moje pytanie do tych wszystkich bystrzaków na kółkiem " dlaczego widząc psy na poboczu które z daleka wyglądają na zdezorientowane nie zatrzymasz samochodu? nie zwolnisz do takiej prędkości aby w razie czego się zatrzymać?". Najczęściej w trakcie hamowania pies zostaje wciągnięty pod koła samochodu. Łamane są mu kości, zgniatane narządu wewnętrzne. Niektóre przeżywają aby w męczarniach zginąć gdzieś w rowie albo na poboczu.

 Zgodnie z art. 25 ustawy o ochronie zwierząt "prowadzący pojazd mechaniczny, który potrącił zwierzę, obowiązany jest, w miarę możliwości, do zapewnienia mu stosownej pomocy lub zawiadomienia jednej ze służb". Za naruszenie tego artykułu grozi grzywna lub areszt.

           Druga strona medalu,( żebym nie wyszła na zołzę ) mało ludzi szczególnie w środowisku wiejskim zdaje sobie sprawę z tego, że jeśli posiada psa to jest za niego odpowiedzialna i zobowiązana naprawić szkody wyrządzone przez tego psa.

Zgodnie z art. 431 § 1 Kodeksu cywilnego: „Kto zwierzę chowa albo się nim posługuje, zobowiązany jest do naprawienia wyrządzonej przez nie szkody, niezależnie od tego, czy było pod jego nadzorem, czy też zabłąkało się lub uciekło, chyba że ani on, ani osoba, za którą ponosi odpowiedzialność, nie ponoszą winy”.
(art. 431 § 1 K.c. stosuje się tylko do zwierząt hodowlanych, nie zaś do zwierząt żyjących w stanie wolnym czy też dziki)

Wylałam swoje żale.Posiadanie Barrego zachęciło mnie do czytania forum,książek,artykułów i dużo bardziej wyczuliło na psie cierpienie. Na facebooku dziennie wyświetla mi się minimum 5 postów o cierpieniu psów. Zawsze z winy człowieka. Szczególnie teraz w okresie wakacyjnym, kiedy ludzie nie wiedzą co zrobić ze swoim pupilem w czasie wyjazdu więc wyrzucają go na autostradzie skazując tym samym na pewną śmierć.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

MakeUp Revolution - paletka Girl Panic

Ostatni Post

Kamuflaże z Catrice warte swojej ceny